Smay klapy
Wiadomości 4 gru
Nowa strategia Komisji Europejskiej oznacza wysyp inwestycji budowlanych w ciągu kolejnych 10 lat. Renowacji wymaga większość domów w Polsce

Nowa strategia Komisji Europejskiej na rzecz fali renowacji zakłada, że do 2030 roku odnowionych zostanie 35 mln budynków w Europie. Ma to zwiększyć ich efektywność energetyczną, czego efektem ma być m.in. poprawa jakości życia mieszkańców oraz zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w Europie. Nowa strategia wiąże się jednak z bardzo ambitnym celem inwestycyjnym, a więc zwiększonym zapotrzebowaniem na usługi budowlane. Branża w Polsce już dziś zmaga się z niedoborem pracowników, co przy zwiększonym popycie może okazać się poważnym problemem, który w dodatku może doprowadzić do wzrostu kosztów całej inwestycji.

 Strategia Komisji Europejskiej na rzecz fali renowacji budynków ma bardzo ambitne założenia. Renowacja 35 mln budynków w Europie do 2030 roku to bardzo dużo. W Polsce mamy 5–6 mln budynków mieszkalnych, z czego 70 proc. wymaga jakiejś formy renowacji, a około 38 proc. całkowitego docieplenia – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Paweł Kisiel, prezes Grupy Atlas. – Przy założeniu, że połowa budynków mieszkalnych zostanie poddana renowacji, to potrzebne jest tempo, które pozwoli poddać renowacji 2,5–3 mln budynków przez dziewięć lat. Przyspieszenie musi być znaczne, bo dziś rocznie około 60 tys. budynków poddajemy renowacji związanej z termomodernizacją.

Przyspieszenie musi nastąpić w całej UE – w ciągu najbliższych 10 lat KE zamierza co najmniej dwukrotnie zwiększyć wskaźniki renowacji. To może stanowić impuls dla sektora budowlanego oraz stworzyć w nim nawet 160 tys. dodatkowych zielonych miejsc pracy. Jak podkreśla prezes Grupy Atlas, będzie to jednak bardzo duże wyzwanie w skali Europy, ale i Polski. Będzie to wymagało zarówno znacznych nakładów finansowych, jak i organizacji zasobów ludzkich.

– Dla branży budowlanej nadchodzą bardzo dobre czasy, bo wzrośnie popyt. Jednak bez przygotowania odpowiedniego zasobu ludzkiego do wykonywania tych prac, a w Polsce już istnieje problem braku siły roboczej, niewiele z tego wyjdzie. Nie będziemy w stanie zbyt mocno przyspieszyć tych inwestycji – ocenia Paweł Kisiel. – Konsekwencją braku wykwalifikowanej kadry pracowników będzie oczywiście wzrost kosztów termomodernizacji. Z punktu widzenia inwestorów indywidualnych, właścicieli domów, które wymagają docieplenia, to będzie stanowiło pewną barierę. Ceny za pracę i materiały budowlane znacznie wzrosną i nie będzie oczekiwanego zwrotu z inwestycji. Termomodernizacja będzie po prostu nieopłacalna ekonomicznie.

Rolą państwa będzie więc stworzenie zachęt w postaci dotacji lub korzyści podatkowych, by ludzie podjęli się renowacji budynków. Dziś takie wsparcie można uzyskać w ramach programu Czyste Powietrze.

 Ten program jest cały czas modyfikowany ze względu na nadmiar biurokracji, która odstraszała wnioskodawców. Zostały już poczynione pewne kroki w kierunku zmiany systemu na bardziej przyjazny, niemniej jednak to wszystko będzie wymagało pewnej dojrzałości. Myślę, że rząd powinien bardziej śmiało podejść do tego zagadnienia, zarówno w aspekcie podatkowym, jak i wsparcia finansowego dla tej części społeczeństwa, która jest wykluczona energetycznie i której najnormalniej w świecie nie stać na termomodernizację – zaznacza prezes Grupy Atlas.

Według szacunków Komisji Europejskiej w Europie jest 34 mln osób wykluczonych energetycznie, których nie stać na to, aby ogrzać swój dom do odpowiedniej, komfortowej temperatury. Dlatego właściwa polityka publiczna jest tu kluczowa. Tym bardziej że budynki odpowiadają za około 40 proc. zużycia energii w Unii Europejskiej i 36 proc. emisji gazów cieplarnianych, a tylko 1 proc. poddaje się co roku renowacji pod kątem efektywności energetycznej. Przyspieszenie tempa w tym zakresie ma istotne znaczenie dla osiągnięcia neutralności klimatycznej w Europie do 2050 roku.  

– W Polsce emisja CO2 na metr kwadratowy budynku mieszkalnego jest ponad dwa razy wyższa od średniej unijnej. Dzisiaj świat żyje pandemią COVID-19, ale nie można zapominać, że choroby wywołane przez zanieczyszczenie powietrza pochłaniają znacznie więcej istnień ludzkich niż koronawirus. Oczywiście nie w tak krótkim czasie, ale jednak rocznie z tego powodu umiera znacznie więcej osób. Wystarczy udać się do mniejszej miejscowości w okresie grzewczym i pospacerować – w niektórych miejscach po prostu nie da się oddychać – podsumowuje Paweł Kisiel.

Kryzys związany z COVID-19 uwidocznił znaczenie budynków w codziennym życiu i ich słabe strony. W dobie pandemii dom stał się głównym miejscem codziennego życia milionów Europejczyków.

Newseria Biznes

Newseria Biznes https://biznes.newseria.pl/